Recenzja matowych pomadek Velvet Matte od Golden Rose + swatches (kolory)

Kosmetyki  /  01-07-2019  /  Pani z kropką

Recenzja matowych pomadek Velvet Matte od Golden Rose + swatches (kolory)

W mojej kosmetyczce są dwie linie pomadek, do których wracam i które posiadam w wielu odcieniach. Jedną z nich jest Velvet Matte Lipstick od Golden Rose. Były ze mną podczas fascynacji matowymi pomadkami w płynie, są teraz, kiedy przerzuciłam się na kremowe formuły i błyszczyki. Cenię je bardzo. Mają bardzo dużo zalet i o nich będziemy dziś mówić.

Trwałość i krycie

Zdecydowanie na plus! Oceniam pomadki jako bardzo trwałe. Wytrzymały już niejedno wieczorne wyjście i wesele. Fajne jest to, że pomadki nie wysuszają i bez problemu można je dokładać - zalety, których brakuje wielu matowym, zastygającym pomadkom. Dlatego dla mnie są idealne na co dzień, nawet przy częstym używaniu nie pogarszają kondycji ust. Dodatkowo ja zawsze mam problem ze zjadaniem się zastygających pomadek, często tworzy się przy tej okazji nieestetyczna skorupka lub dziwne grudki. Szukałam trików na dołożenie takiej pomadki, ale znalazłam tylko poradę, aby zmyć i pomalować usta raz jeszcze. Jeśli jesteśmy na spotkaniu, imprezie czy weselu, ten sposób może nie okazać się najlepszym... Velvet Matte bez problemu możemy reaplikować.

Na ustach wyglądają lepiej niż matowe pomadki w płynie. Tamte zazwyczaj tworzą warstwę, zasychają, dzięki czemu są trwałe, ale też pozostają wyczuwalne. Podczas jedzenia niekiedy lubią się zbrylać i grudkować. Tych na ustach nie czujemy! Nie tworzą żadnej warstwy, skorupki, powłoki. Za to ode mnie wielki plus!

 

Kolory, pigmentacja

Pomadki są rewelacyjnie napigemntowane! Większość odcieni, które posiadam, są dość intensywne, ale numer 1, klasyczny nudziak, również świetnie kryje usta! A sama gama kolorystyczna jest ogromna, każdy znajdzie coś dla siebie. Kolory są przeróżne, znajdziemy sporo odcieni nude, różowe, czerwone, neonowe, a także dość niespotykane, czarny i fiolet. Warto wspomnieć, że pomadki nie różnią się od siebie trwałością i konsystencją, cała seria jest matowa.

Opakowanie

Z wierzchu bordowe, ze złotymi napisami, w środku czarne. Nie pękają, nie zacinają się, nie otwierają się w torebce. Jeśli chodzi o wygląd, to kwestia gustu, chociaż według mnie opakowanie jest jednym z gorszym Golden Rose. Nie jest brzydkie, ale nie jest też szczególnie ładne. A może po prostu uważam, że taka świetna pomadka zarobiła sobie na bardziej ekskluzywne otoczenie.

 

Nakładanie

Wydaję mi się, że jeśli chodzi o aplikacji, nie są najłatwiejsze. Tu wygrywają według mnie typowo matowe pomadki z aplikatorami. Przyjemniej mi łatwiej jest nimi obrysować usta. A z drugiej strony nie wiem, czy jest możliwe, aby precyzyjnie pomalować usta czerwoną pomadką prosto z opakowania. Ja używam pędzelka. Nie uważam, żebym potrzebowała konturówki, ale pędzelek jest niezbędny. Ich konsystencja nie jest typowo kremowa, nie rozprowadza się jak masło, są nieco bardziej suche, przez co aplikacja wymaga większego skupienia. Łatwiej się je aplikuje na usta pokryte treściwym nawilżaczem, ale to obniża trwałość.

 

 

Dla kogo?

Poleciłam te pomadki koleżance i nie była z nich zadowolona… Zastanawiałam się, jak to możliwe i doszłyśmy do wniosku, że jej usta nie były odpowiednio przygotowane. Matowa pomadka ma swoją cenę, nie będę opowiadać bajek, że Velvet Matte nawilżają, bo tak nie jest. Nie wysuszają, to prawda, ale jeśli masz przesuszone usta, to suche skórki zostaną podkreślone. Moje usta są w dobrej kondycji. Nie dbam o nie jakoś przesadnie, na noc i kiedy nie są pokryte kolorową pomadką lub błyszczykiem, czyli kiedy jestem w domu, nakładam na nie nawilżający balsam. U mnie taka pielęgnacja w zupełności wystarczy. Jeśli chodzisz spać z ustami nienawilżonymi pomadką, balsamem czy chociaż nawet zwykłą wazeliną, koniecznie to zmień! Usta, tak jak twarz, potrzebują na noc nawilżenia i regeneracji.

 

Swatches

W swojej kolekcji posiadam w momencie pisania 7 kolorów, które widać na zdjęciu poniżej. W najbliższym czasie mam zamiar dokupić kilka sztuk, więc wpis będzie aktualizowany o kolejne sztuki, które będą pojawiać się w mojej kosmetyczce.
Lubię wyraźne kolory, czerwienie, głębokie róże oraz klasyczne nudziaki. Na zdjęciu poniżej:

  • 01, idealny kolor nude
  • 12, bardzo się lubimy, nazwałabym go ciemnym brudnym różem, na ustach jest dość wyraźna, ale pasuje do większości stylizacji i makijaży
  • 04, intensywny odcień różu
  • 06, intensywny odcień pomarańczowej czerwieni
  • 17, kolor nieco trudny do opisania, nazwałabym go czerwienią wpadającą w róż
  • 20, mój ulubiony kolor, piękny głęboki odcień czerwonego wina, dojrzałych wiśni
  • 27 polubiliśmy się najmniej, nudziak z nutą rudości

 

Jeśli lubicie matowe i trwałe pomadki, ale szukacie czegoś, co nie będzie wysuszać ust, to polecam. Dodatkowo, zawsze można kupić jedną sztukę na próbę. Koszt nie jest wielki, więc warto przekonać się samemu o zaletach Velvet Mette. 

 

PS Post nie jest sponsorowany lub stworzony we współpracy z firmą Golden Rose. Pomadki są moimi ulubieńcami i stąd tyle zachwytów.

 

Do napisania!

Wstecz
Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się wiecej Pliki cookies to niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Akceptuję