Dlaczego opalanie szkodzi i czym je zastąpić? Czyli mój najlepszy balsam brązujący

Kosmetyki  /  13-06-2019  /  Pani z kropką

Dlaczego opalanie szkodzi i czym je zastąpić? Czyli mój najlepszy balsam brązujący

 

Ostatnio na moim Instagramie pojawił się wpis dotyczący mleczka brązującego. Nie planowałam pisać o nim na blogu, ale otrzymałam i nadal otrzymuję dużo pytań dotyczących jego używania, więc dziś artykuł u moim ulubionym, tanim i dającym piękny efekt naturalnej opalenizny balsamie. Opiszę dlaczego rezygnuję z opalania, które uwielbiam, opiszę balsam, a na końcu wpisu zbiorę pytania, które mi zadawałyście i udzielę na nie odpowiedzi.  Zapraszam!

Dlaczego przestałam się opalać?

Zacznę od tego, że jeszcze rok temu smażyłam się plackiem na słońcu w największe upały. W tym roku uświadomił mnie Instagram. Kiedy tylko zaczęły się wysokie temperatury, u wielu Dziewczyn, które obserwuję, pojawiły się posty o niekorzystnym działaniu promieni słonecznych. Zmarszczki, nowotwory, a to wszystko za opaleniznę, którą możemy zdobyć nie męcząc się godzinami spędzonymi na słońcu.

W tym roku, dzięki wiedzy, która zdobyłam, codziennie smaruję twarz, szyję i dekolt kremem z filterm SPF 50 i jednocześnie jestem pięknie opalona, bez żadnych nierówności, białych pasków, ramiączek, oparzeń i schodzącej skóry. Same plusy, oprócz tego, że ja naprawdę lubię się opalać.. Ale, pewnie zdarzy mi się jeszcze wyjść na słońce, tylko w tym roku użyję kremu z filtrem SPF 50 (zawsze używałam 20-30) i nie będę zbyt długo zażywać kąpieli słonecznych. Czas na dworze będę spędzać na hamaku w zacienionym miejscu.

 

O mleczku

Balsam, a raczej mleczko brązujące, nawilżająco - odżywcze Ziaji z serii Cupuacu kosztuje około 14 zł za 300 ml. W poprzednich sezonach stosowałam je nieregularnie, chcąc dołożyć sobie opalenizny po opalaniu lub do jej wyrównania. W tym roku będę stosować regularnie i okaże się, ilu opakowań potrzeba na jeden sezon letni, w tym momencie nie jestem w stanie tego stwierdzić.

Uznałam, że zamiast pisać długie recenzje mleczka, jako jeden blok tekstowy, wypunktuję wszystkie pytania, jakie otrzymałam odnośnie melczka. Będzie wygodniej Wam czytać, a ja będę mogła bez problemów aktualizować wpis, jeśli pojawią się kolejne wątpliwości.

 

 

FAQ o mleczku, czyli najczęściej zadawane pytania

  1. Pytanie: Jaka jest konsystencja? Rzadka jak zazwyczaj w przypadku mleczka?
    Odpowiedź: Konsystencja nie jest rzadka, dużo bardziej porównałabym ją do balsamu niż rzedkiego mleczka.
     

  2. Pytanie: Jak pachnie? Tak jak samoopalacz?
    Odpowiedź: Podczas aplikacji mleczko ma bardzo przyjemny słodkawy zapach, jednak po jakimś czasie ta nuta samoopalacza staje się wyczuwalna. Raz zrobiłam błąd i posmarowałam się nim rano przed wyjściem do pracy. Cały dzień czułam od siebie woń samoopalacza, dlatego polecam smarować się tylko na noc. Po porannym myciu zapach przestaje być wyczuwalny.
     

  3. Pytanie: Czy brudzi?
    Odpowiedź: Nie miałam problemów z plamami na ubraniach bądź pościeli (a prześcieradła zazwyczaj mamy białe) po użyciu na noc. Jedynie, kiedy mleczko np. przypadkowo kapnęło na pościel, została plama i takie zabrudzenia są ciężkie do odczyszczenia, więc uważajcie.

  4. Pytanie: Czy posiada filtr przeciwsłoneczny?
    Odpowiedź: Nie, jest to produkt bez filtra, ale też nie służy do ochrony przed promieniowaniem.
     

  5. Pytanie: Czy przyspiesza opalanie?
    Odpowiedź: Nie wiem i nie radzę próbować! Jak wspomniałam wyżej, produkt nie posiada żadnego filtra, co oznacza, że w żaden sposób nie chroni przed szkodliwymi skutkami promieniowania. Dodatkowo, jeśli używacie takich produktów, radzę pięć razy przeczytać skład i zastanowić się kolejne pięć razy, ponieważ wiele z nich, zwłaszcza tych tańszych również nie ma żadnych filtrów bądź ma o wiele za niskie.
     

  6. Pytanie: Czy można używać na twarz?
    Odpowiedź: I tu przechodzimy do kwestii składu.. Który nie jest zbyt zachęcający. Dużo natłuszczczaczy, według mnie balsam może być komedogenny,
    Zawiera też dużo fajnych składników, za co wielki plus! W składzie znajdziemy między innymi: masło shea, olej z orzechów brazylijskich, olej makadamia, olej z nasion bawełny, pantenol, witaminę Ei naturalne masłu cupuacu. Niestety, w mleczku nie zabrakło też, PEG i konserwantów. Dlatego ja nie nakładałam na twarz na noc, kiedy skóra potrzebuje odpoczynku i regeneracji. Żeby jednak jakoś to wszystko pogodzić i nie chodzić z twarzą jaśniejszą od reszty, nakładam mleczko na kilka godzin np. w weekend lub po pracy, kiedy jestem w domu i po kilku godzinach dokładnie je zmywam.
     

  7. Pytanie: Użyłam kilka dni z rządu i wysuszyło mi skórę, jak temu zaradzić? / Jak często trzeba używać?
    Odpowiedź: Mleczko może wysuszać ze względu na swoją ciemna stronę, czyli nieciekawe składniki. Dobra wiadomość jest taka, że naprawdę nie potrzeba używać go każdego dnia! Po dwóch użyciach efekt będzie naprawdę zauważalny. Proponuję użyć te dwa dni z rzędu, później użyć dwa razy w tygodniu, a później regularnie raz w tygodniu lub jeśli to dla Was zbyt mało co 4 - 5 dni, a w przerwach używać nawilżającego i odżywiającego balsamu do ciała. To spokojnie wystarczy do utrzymania opalenizny i zapobiegnie przesuszeniom.
     

  8. Pytanie: Po użyciu mam na skórze plamy, jak aplikuje się to mleczko?
    Odpowiedź: Z moich doświadczeń, ten punkt tyczy się większości tego typu produktów. Przede wszystkim, jeśli chcesz szybko użyć tego produktu, to daruj sobie. Na aplikację zarezerwuj co najmniej 15 minut, przynajmniej na początku. Przede wszystkim nie staraj się nakładać na zbyt wiele miejsc równocześnie, nie nakładaj porcji mleczka na ręce i nogi w jednym czasie. Smaruj po kolei wszystkie partie i wcieraj produkt tak długo, aż całkowicie się wchłonie. Jeśli tylko trochę “pomiziasz” skórę, pozostawiając na niej wyczuwalny film, będziesz mieć plamy! (Na szczęście opalenizna się zmywa, o czym punkt niżej). Uważaj też na łokcie, kostki i kolana, tam musisz rozsmarować bardzo dokładnie i być może nawet pomijać te okolice co drugą aplikację, smarując tylko resztką produktu, która została Ci na dłoni. Ja tam samo robię z wierzchem stóp, wcieram pozostałości, które pozostały na dłoniach. Po aplikacji trzeba dokładnie umyć ręce, ponieważ brzykie zabarwienie pojawi się na wewnęrznej częsci dłoni! Myjemy 2, 3 razy, ja do tego celu uzywam mydła i szamponu z SLS. Po umyciu dłoni biorę odrobinkę (ale naprawdę maleńką, maleńką ilość) na wierzch dłoni i bardzo dokładnie pocieram je o siebie. Nie chcę mieć tam wyrażniej granicy między posmarowaną i niepostarowaną częcią.
     

  9. Pytanie: Czy efekt długo się utrzymuje?
    Odpowiedź: Opalenizna się zmywa. Z moich doświadczeń wynika, że jeśli posmarujecie się dwa razy, po około dwóch tygodniach efekt pozostanie minimalny, dlatego trzeba go cały czas reaplikować. To również dotyczy większości tego typu produktów, efekt nie będzie tu długotrwały, na pewno kilka użyć nie wystarczy na całe lato.
     

  10. Pytanie: Czy nie opala na pomarańczowo?
    Odpowiedź: Nie!! Mleczko daje piękny i naturalny efekt. Ciężko mi opisać kolor opalenizny, ale świetnie udaje skórę opaloną w tradycyjny sposób!

 

W tym roku już nie raz byłam pytana, gdzie się tam pięknie opaliłam. Naprawdę, z tym mleczkiem można osiągnąć opaleniznę jak z urlopu w jakimś egzotycznym kraju! Mam nadzieję, że moje rady pomogą Wam osiągnąć efekt, na jakim Wam zależy i może zgłębicie temat szkodliwości promieniowania i będziecie pamiętać o kremach z filtrem. 

 

Do napisania!

 

 

 

Wstecz
Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się wiecej Pliki cookies to niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Akceptuję